Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział Pierwszy-Część Trzecia.

W życiu istnieją rzeczy o któte warto walczyć do samego końca...

:: ::

Rozdział Pierwszy-Część Trzecia.

Witam:).Przepraszam wszystkich,którym z wielkim opóźnieniem komentuje nocie,ale niestety nawał nauki:(.Dziekuje tez za odwiedziny i szczere(mam nadzieje;))komentarze.Zapodaje kolejną czesc,postaram sie zeby była nieco dluższa,mam nadzieje ze nikt nie zasnie na klawierze..Pozdrawiam:*!
Just I.
P.S.Przepraszam też za wszystkie "literowki"ale nie mialam czasu zeby poprawiac:((szkola:/)
_________________________________________
-Myslałem ze to oczywiste.

-O nie!!
***

Vida ze zdumieniem zobaczyła jak cegły przeskakuja.

-Wiec to jest ulica Pokatna.Tu kupisz sobie rzeczy do szkoły.Mam nadzieje,ze nie nalezysz do grupy niedorozwinietych i pamietasz co ci mówiłem o Hogwarcie czy może ci gdzies zapisac?-sykna Sev złosliwie.

-Ohh...pamietam.Mam pieniadze od dyrektora.I...Idzmy.-szepnęła.

Spojrzała dziwnie na Severusa.Smutno.

’Ale czemu’-pomyślał Mistrz Eliksirów..Z jej zdrowiem już było ok. jednak nadal kulała.I nie mogła jeść i spać.Miewała koszmary i ...wizje?Cos jak Harry Potter..I w jej głosie nagle stało się cos takiego...Powiedziała te zdanie z ogromnym smutniem a okazała się przeciez bardzo wesoła osobą.
Dlaczego wiec posmutniała?Czyzby przez moja złosliwosc?Pomyslał Severus.
Pewnie przez pogode.
Było zimno.
NIE.
To on był zimny.

Wyszli obładowani (to znaczy Vida ponieważ Seva nagle rozbolało ramie co powiedział ze zjadliwą złosliwością)ksiażkami,szatami, piórami, bielizną,mugolskimi ubraniami kupionymi jeszcze przezd wizytą na pokątnej, koszykiem z czarnym kotem- a raczej kotka, piekna o dwu kolorowych oczach-która została własnie ochrzczona imieniem Baja.

-Po co mi ten kociołek-spytała Vida z dziecieca naiwnoscia.

Ona naprawde niczego nie pamieta..Albo nie wie..

A jeśli Dumbledore się pomylił?Jeśli ona nie czarowała?jeśli to mała tepa mugolka?Snape’a wciąż dreczyły te pytania...
Nie chciał tak o niej myslec.Ale musiał ..Ze strachu..Przed czym?Odpoiwiedz była prosta poza nauczycielami z Hogwartu(nie wszystkimi)nie lubił nikogo.
Zwłaszcza dziewczyny która..Patrzyła na niego tak..dziwnie..Ale on chciał ja lubic...Lubić..Ale czy mogł?
Jej pytajace spojrzenie wyrwało go z zamyślenia.

-Będziesz uczyła się w nim eliksirów.JA ich ucze wiec przygotuj się na ciezki rok w szkole-powiedział zjadliwie Snape nie patrzac na nia.

Czemu nie mógł spojrzec na nia gdy nie był dla niej miły?
On nie może być miły;jego maska nie może peknąć...
***

Wreszcie odprowadził ją na pociąg do Hogwartu.

-Zajmij sobie miejsce.Ja ide.

-Nie jedziesz tez pociagiem?Znaczy sie...Nie jedzie Pan Profesor pociagiem?-wyszeptała Vida patrzac mu w oczy.

Sev poczuł się dziwnie i przezył lekki szok gdy zorientował się ze wymawia słowa panie profesorze z bólem w głosie.To było jego umiejętnoscia , z której czuł się dumny.Potrafił idealnie wyczuwać emocje ludzi poprzez ich głos.

-Ja..Och..Nie ja dostane się inaczej..Do zobaczenia.-powiedział dośc chłodno i odszedł nie obracajać się za siebie.

Jako były Śmierciożerca instynktownie wyczuwał ze nie ruszyła się z miejsca.Wciąż patrzała na niego..A on?Nie mógł zapomniec wyrazu jej oczu..Bezgraniczny smutek?
Troszke..
Ale było tam jeszcze cos innego, coś czego Snape nie potrafił zinterpretować..


Vida weszła do pociagu prawie przed jego odjazdem.Jak nie było już widać oddalajacego się profesora.Nie chciała się przyznac sama sobie do tego ale..On spodobał się jej..Bardzo..Był może i dosc blady oraz wiecznie skrzywiony i chłodny oraz niemiły...ale..Jego dośc długie włosy opadały mu w piekny sposów na czoło..Co z tego ze były nieco... tłuste?Ma takie piekne czarne oczy..Miała dziwne wrazenie , ze gdzies już je widzała...

Czemu takie puste?Nie, nie były puste..Może to była tylko jej wyobraźnia ale chwilowo widziała w nich..Ból? Myslała wciąż siedzac w pustym przedziale.

Nagle do przedziału wpadł jak bomba rudy piegowaty chłopak.

-HARRY TU SA MIEJSCA!-rykna do kogos kto niewatpliwie stał na korytarzu.

Harry?Gdzies już słyszała to imie.I to nie raz..Ale nie mogła sobie przypomniec gdzie..Miała taka luke w pamieci..Znała tez słowo magia i o dziwo wiedziała jakie robic ruchy różdżka..Wiec może rzeczywiscie uczyła się już magi?Ale gdzie?Przeciez nie w sierocincu.Choc tam znalazła się w wieku dziewieciu lat.A co było wczesniej? Tego nie pamietała nigdy, pamietała jedynie ze znalazła się tam po jakims wypadku.Może przez ten wypadek nic nie pamieta?Ten długobrody bardzo miły mezczyzna który spotkał się z nia 30 czerwca powiedział ze nie było jej nigdy w Hogwarcie ale przyjma ja ciepło w 6 klasie..Ucieszyła się,uwazała ze to bardzo miłe..Chciała jak najszybciej przywrócic wspomnienia.Wiedziała ze nie ma mamy..Ale dlaczego?

-Mam nadzieje ze wolne?-głos chłopaka w czarnych, postarganych włosach i okularach przywołał ja do rzeczywistosci.

-Oh, tak usiadzcie będzie mi bardzo miło.

-Dzieki.-chłopak w okularach usiadzł naprzeciwko niej.Miał zabawna blizne na czole, przypominała jej rogalika.Obok niej usiadła sympatycznie wygladajaca dziewczyna z burza brazowych loków oraz rudowłosy chłopak który wpadł pierwszy do przedziału.

Po chwili dosiadła się jakas ruda dziewczynka.Jak się po chwili okazało – chłopak w okularach nazywał się Harry Potter-Vida skadś znała to imie i nazwisko nie wiedziała jednak skad.Piegowaty rudzielec okazał się Ronem Weasleyem, ruda dziewczyna jego siostra a lokowata dziewczyna Hermiona Granger..
”Hermiona...cos mi to mówi..Eee wydaje mi się..”pomyslała Vida z rozpaczą..

Powiedziała nowym znajomym ze miała wypadek samochodowy(nie uznała tego za kłamstwo bo sama nie wiedziała co się stało) i ze może im powiedziec niewleie o sobie gdyz nie pamieta wielu wielu wydarzen.Bardzo jej współczuli, byli tez niezwykle sympatyczni i polubiła ich.Podróz mineła dosc szybko a ona już zdazyła ich nieco poznac.Zauwazyła ze Hermiona jest bardzo zyczliwa i ma ogromna magiczna wiedze-objasniła jej wiele rzeczy dotyczacych Hogwartu za co była jej wdzieczna.Ron i Ginny nie byli zbyt bogaci ale bardzo weseli.Harry..wydawał się jakis taki..Przygaszony i nieobecny.Wyznał tylko ze stracił bliskiego i nadal cierpi.Vida bardzo mu współczuła.Pozniej zastanawiała się czy sama ma jeszcze bliskich..Oby pamiec szybko wróciła...Oby w ogóle wróciła.....

Wysiedli z pociagu.Bardzo spodobał się jej zamek i przeprawa z dziecmi z 1 klasy(„Boze jakie one malutkie”pomyslała z rozbawieniem) pod kierownictwem sympatycznego olbrzyma który przedstawił się jako Hagrid.
Bała się ceremoni przydziału chociaż z tego co powiedziała Hermiona to tylko nałozenie kapelusza.Dowiedziała się tez o 4 domach i zapragneła być tam gdzie jej nowi znajomi – w Gryffindorze.

Czas mija szybko...Wiec zaraz po Mike’u Vabn który trafił do Ravenclavu usłyszała „Vida Valentine...”.
Załozyła stary kapelusz i usłyszała głos w głowie..Twoje korzenie prowadza także do Slitherinu, dusza jednak....Jest..Inna......Dosc trudny wybór.Ochh taaak..BARDZO trudny wybór..ale mysle ze okaze się pozyteczny...GRYFFINDOR!-rykneła ostatni wyraz na cała sale.
Vida podbiegła do Rona, Hermiony, Harryego i Ginny - wszyscy cieszyli się ze jest z nimi i szybko zaczeli poznawac ja z reszta klasy.
Spojrzała w strone stołu nauczycielskiego i dojrzała Snape’a.Jego oczy były bez wyrazu.Vida posmutniała..Ah, ile dała by za jego usmiech..Pamieta ze kiedy wtedy tak się bała..Był tak cudownie delikatny i tak uspakajajaco na nia działał.


Dziewczyna jest w Gryffindorze..-Pomyslał ze złoscia Sev..Ale czego mógł się spodziewac po Ulubienicy – Dumbledora która jest tak podobna do Chłopca-Bezczelnego..Westchnął.
Nagle cos podskoczyło mu z zoładku.Ona znów spojrzała na niego z takim bólem..Pewnie się boi a zna tylko mnie i Albusa pomyslała..Chciał się usmiechnać ale gdy zobaczył jak Granger kładzie jej reke na ramieniu zrezygnował z tego.Kompania-Głupiej-Trójcy i tak opowie jej o mnie..Te „cudowne rzeczy”..Cos chwyciło go za serce..
Smutek?
Dlaczego ona nie jest w Slytherinie?
Natychmiast odpedził od siebie mysli i zają się rozmową z Prof.Vector.


Vida połozyła się na łózko stojące obok łóżkia Hermiony.Bardzo spodobał się jej Hogwart zwłaszcza mówiace obrazy i duch – Krwawy Baron(„coś mówi mi ta nazwa...”).Była taka szczesliwa..
Ah gdyby tylko odzyskała pamiec..O rodzicach..O tym co stało się z mama..O dziecinstwie..O tym co jej zrobili..
Pogrążyła się we snie...
Ale czy na pewno we snie?

****
Mała dziewczynka o duzych i przestraszonych zielonych oczach i kasztanowo rudych włosach płakała na srodku pokoju ..

-Nie płacz Kochanie..Przeciez ja tylko kazałem zabic ci twojego pieska..Nie zrobiłas niczego złego..On i tak by zdechł..Nóż w jego ciele który wbiłas swiadczy tylko o twojej odwadze..dziecinko....Za pare lat zrobisz tak z człowiekiem...A teraz wyjmij nóz z pieska jeszcze się przyda.

Jesteś jedna z nas Kochanie.

Krew...

Delikatny pisk..

-Neruś!! Nic ci nie jest?

-Wbij głebiej-zimny głos odbijajacy się w czasce...WBIJ!!!!!!!

Krew...

Pełno krwi...

Piski psa...

-NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

****
Ujrzała nad sobą pochylająca się burze loków.
Odsunęła dośc brutalnie Hermione Granger i zerwała się z łóżka.

-NERUŚ!Ja nie chciałam!Gdzie jesteś?-rzuciła się szlochajac na kolana i zajrzała pod łózko.

Dopiero po paru sekundach dotarło do niej, że był to sen.

Wszystkie dziewczyny gapiły się na nia wytrzszczajac oczy.

-Przepraszam-szepnęła siadając na łóżku.

Ukryła twarz w dłoniach.Wciąż miała przed oczami siebie jako dziecko zabijającą własnego psa..I ten chlodny głos...Co za okropny sen!!Tak zły sen..Ale czy na pewno sen?Vide przeraziła mysl ze mogło to być wspomnienie.Zaszlochała cichutko.

-Ohh..Vida..Chodz, musimy isc do Dumbledore;a.Harry miał podobne nocne.... ekscesy... i profesor bardzo mu
pomógł..Naprawde..chodź.-powiedziała Hermiona cicho szybko wyprowadzajac ja z pokoju.

Było jej i tak wszytsko jedno.Kiwnęła głową...
Nawet nie pamietała drogi..Zadreczał ja tylko ten sen.Hermiona przygladała się jej z zaniepokojona miną.Vida ocknęła się dopiero pod wielką chimerą.

-Cukierkowe Bałkażany-wyszeptała Hermiona.Vida zdumiała się w duchu , skad zna hasło.

Posag odsunął się.Weszły do środka, a spiralne schody przeniosły je wprost pod drzwi.

-PANIE PROFESORZE!TU HERMIONA GRANGER!TO WAZNE!-krzykneła pukajac dosc mocno w drzwi.


Dumbledore spojrzał na nich zaskoczony.

-Panienko Granger..Panienko Valentine..Coś się stało?-powiedział zatrosnaky patrzac na nie badawczo.

-Och-hermiona zaczerwieniła się-Vida miała zły sen..Krzyczała i szlochała..ja myslalam..ze skoro Pan pomógł Harremu który miał podobne problemy..Może Pan....

-Rozumiem.Dziekuje Panno Granger ale niestety nie możesz wejsc..Ale Vida i tak na pewno opowie ci co będziesz chciala wiedziec – Dumbledore mrugną do Hermiony a gdy odeszła wprowadził delikatnie nadal trzęsącą się Vida do gabinetu.

-Usiądź kochanie-wyszeptał zmartwiony.

Kochanie....

Kochanie...To słowo raniło..

-Nie płacz Kochanie..Przeciez ja tylko kazałem zabic ci twojego pieska..

..Jesteś jedna z nas Kochanie..

-NIE!-wykrzyknęła.

Dyrektor spojrzał na nia dosc ostro.

-Przepraszam-wychrypiała.Wciąż się trzesła.

-Nie o to chodzi..Tylko..Powiedz co się stało..-powiedział dyrektor..Takim dobrym tonem..Jak do przyjaciela..jak do dziecka..

Jak do córki..

-Ja ..wyszeptała Vida-miałam sen..-przerwała gdy dyrektor pokrecił głowa.

-Nie sadze aby to był sen.Takie pourazowe wspomnienia wracaja najczesciej w nocy.

-Ale...Skad Pan...?

-Zaraz przed tym jak przyprowadziła cie Panna Granger..Wydzielałas takie silne pole..To nie był zwykły sen.Ty nie spałas.Ty wspominałas...

Vida poczuła jak do jej zoładka wpada bryła dolu.

-Nie...Nie, nie...-szeptała prawie beźdzwiecznie..

-Vida..Kochana...-zaczą lagodnie Dumbledore, bezskutecznie starajac się ja uspokoic.

Kochanie...

-NIE!-zaszlochała Vida i zaczeła płakać.

-Przepraszam-głos Dumbledore;a był błagalny.-Musimy ci pomóc.Musimy wiedzieć.Zaraz dostaniesz eliksir uspakajający i porozmawiamy.Dobrze?

Kiwnęła głową zaciskając powieki..
Wciąż słyszała ten głos..Widziała krew..
Nero..
Czy to był mój pies?
Czy to byłam ja?Ale...jak?
Te mysli dreczyły ja dopóki nie zobaczyła ze Profesor robi cos dziwnego.Wsypał proszek do kominka i włózył tam..Głowe..

-PROFESORZE!OPARZY SIĘ PAN!-Krzyknęła słabo ale on tylko się usmiechną.

-Dziekuje za troske, Panno Valentine-wyszeptał po czym zwrócił się w ogien-Severusie!Proszę,przynies mi spora dawke eliksiru uspakajajacego.Taka jak ostatnio musiałem podac Harrye’mu.
Harry...On tez miał..Sny?Wizje?To pytanie zszokowało Vide...Czyzby nie była sama?Potter..Boze, to takie znajome..Zaraz po tym uderzyły ja słowa Dyrektora „-Severusie!Proszę,przynies...”...Severusie..Poczuła uscisk w zoladku.Zobaczy ja w króciutkiej koszuli nocnej..Zreszta i tak już widział w swojej własnej..Wtedy...Jego dotyk podczas leczenia był taki..Delikatny...Kolejny uscisk..

Snape zaklną wsciekle podajac hasło chimerze strzegacej gabinet dyrektowa.Był naprawde zły.Znów ten cholerny Potter!!!!!!!Znów ten głupi Eliksir ...Cholerny chłopak.Zarozumiały dzieciak..!

Jest 3 w nocy..Jak wtedy..Gdy zobaczył po raz pierwszy.....

Szybko pozbył się tej mysli..Wtedy był nieprzyjemnie zaskoczony..Potem zdezorientowany.Potem..może mogł by ja polubic..Potem..Nie, nie ma zadnego potem!
Teraz ze snu nie wybudziła go Vida swoim nocnym płaczem który sprawiał ze jemu pekało serce..Nie teraz znów cholerny Potter i jego cholerna blizna!!

ŁUUUUUUUUUUUUP!!!

Drzwi otworzyły się z hukiem.Vida skuliła się w sobie.Nie dbał o to.

-POTTER!MAM TEGO DOSC!TY..-wrzasną.Vida jeszcze bardziej się skuliła..-VIDA??

Nagle jego cała złosc gdzies wyparowała.Vida cala się trzesła.Potrzebowała eliksiru uspakajajacego a on jeszcze bardziej ja zdenerwował..Ona ma znów ten ból w oczach..Zupełnie jak..STOP!
Sevowi podskoczył zoladek do gardła-Patrzy na mnie-pomyslał z rozpacza.
Wiedział ze nie będzie już „potem...”.

Vida wydała z siebie cichy szloch.Nie, nie było to przez sen.Dotarła do niej prawda.On jej nie znosi.Pomylił ja z Harrym – z osoba której najbardziej nienawidził.Spojrzała na niego z bólem..

-Severusie nie wrzeszcz Panna Valentine i tak jest wystarczajaca przerazona!!Czy możesz..Podac jej..Chyba ze sprawi ci to za duzo kłopotu –powiedział Profesor z gorycza w głosie.

-Miałas koszmar?Wypij to proszę..-podał jej delikatnie eliksir.Jego głos był taki..czuły..Wiedziała ze to tylko obecnosc Dumbledora..Znów spojrzała na niego...Z bólem.

Ale nie zobaczyła nic w jego oczach.Były puste..Nie wiedziała już co ma myslec..
Po wypiciu mikstury poczuła się nagle bardzo spokojna.Przestała się trzasc i usiadła prosto.

-Ja..Ja już pojde-wyszeptał Severus.Gdy był przy drzwiach spojrzał na nia a ja zamurowało.Spojrzała mu w oczy i zobaczyła to, co on musiał widziec w jej.Ból.

-Możesz zostac Severusie.A raczej musisz gdyz możliwe ze Panienka Vida będzie potrzebowac twojej pomocy.

-Och..-w jego głosie było czuc...Niepewnosc?Słabosc?-Vida , czy ja mogę-nie dokonczył.Jego głos był dziwny, zupełnie jak by cos ukrywał.

-Oczywscie-powiedziała.Nie zauwazyła ze jej głos się lekko trzasł.

-Cos się stało?-powiedział Snape patrzac jej w oczy..

-Ja..N..n....nie-wyszeptała z trudem walczac ze łzami.

-Severusie, Panno Valentine mysle ze TE sprawe możecie załatwic po wyjsciu z mojego gabinetu-powiedział Dumbledore.
Przez chwilke w jego oczach dało się dojrzec wesołe iskierki.

„On wie..Ze ja..Ohh..Nie..Ale ja..To widac?”-pomyslała Vida a e jej zoładku doszło do czegos w rodzaju eskplozji.


‘Przeklety Albus..Prezciez on wie jaki jestem.Wie ze ja nie mogę być...Ze przenigdy przed nikim nie zamierzam się otwierac odkąd...STOP!’skarcił się w duchu Snape i szybko odpedzil te mysli.


-Wiec Panno..Vido..Opowiedz nam o swoim snie.O swoim wspomnieniu-powiedział łagodnie profesor Dumbledore.

-Niee...nie........ to był sen..Błagam..To był sen ..-Vida walczyła ze szlochem.Nie chciała płakac przy Snapie.

On to widział.Był tak długo Śmierciozerca ze widział takie..rzeczy..Czemu bała się przy nim płakac..Był za ostry dla niej?Nie lubiła go?A może..Lubiła..?Nie, to nie możliwe.

-Panno Valentine nie mamy pewnosci czy to był sen czy wspomnienie.Mysle ze sen ale lepiej się przekonac..Dlatego musisz sobie przypomniec co widziałas.

-Oh..Tak..Boze..Oby to sen..Wiec...Ja..No ja ..no tego..Spałam....-tu się zacieła..czy miala oszczedzic szczegółów przy Snapie...?Usłyszała jak on chrzakna zachecajaco..Tak..delikatnie..

Powie wszytsko.

-I ja..eeeee...Sniło mi się..Widzialam siebie..Jako mała dziewczynke..Ktos..Jakis mezczyzna...-głos jej się urwał.Dyrektor kiwna zachecajaco głowa..-Wiec ten..człowiek..Miał niski głos.Mówił do mnie..Kochanie.-Vida poczuła ze znow zaczyna się rozklejac.-I ja oh!! Ja..ZABIŁAM NERUSIA..To był jeszcze szczeniaczek..Wszedzie była krew..Oh tak mi zle!!Tak bardzo-Vida znów zanosiła się szlochem.

Sev dał jej kolejna porcje eliksiru .
Drzaca reką.
On i Dyrektor skojrzeli znaczaco na siebie..Ja by wiedzieli cos czego nie wie ona..

-Panno Valentine...-zacza dyrektor.

Jego głos był dziwny.Is kiwneła pewnie siebie głowa.Nie bała się.

Eliksir zacza działac.

-Słucham-zapytała uprzejmie, wrecz wesoło.

-To nie był sen.

Poczuła jak osuwa się na podłoge.

Ciemnośc....Kochanie, kazałem zabic ci tylko pieska...

Twojego pieska...
***

Snape niósł na rekach dziewczyne do lochów.Dyrektor kazał mu ..Nie nie..Własciwie to..On chciał..Zaraz po tym , gdzie dziedwczyna zemdlała, Dumbledore spojrzał pytajaco na niego.Był tak rozjojarzony tym co się stało ze nie zrozumiał i posłał mu wrogie spojrzenie.

-Zawołam wiec Poppy-powiedział Albus dziwnie chłodnym głosem.

-Och..Dyrektorze ja nie wiedziałem ze..-zaczał się gubic..Chciał jeszcze raz zajac się ta piekna,bezbronna dziewczyna.-Ja ..Albusie..Pozwól mi się nia zajac.
Wzrok dyrektora mowił wszytsko.

-Dziekuje-powiedział tylko.Sev wziął ja na rece-bardzo bardzo delikatnie i zacza isc w strone drzwi gabinetu.

-Dobranoc Albusie.

-Dobranoc, przyjacielu...Aha Severus-dyrektor spojrzał mu w oczy-nie przy wszytskich musisz chodzic w masce –mrukna wesoło i znów w jego oczach pojawiły się iskierki.
Severusa wmurowało.Jego maska..Albus wiedział ze on..Ze on...Ale dlaczego przypomina mu o tym?
Zdał sobie sprawe ze stoi z otwartymi ustami wiec szybko je zamkna , przybrał złowrogą mine,skinął dyrektorowi i szybko wyszedł.
Niósł teraz ten słodki cieżar..Własciwie to słodki-zdaniem Seva ale na pewno nie ciezar.Zauwazył ze dziewczyna jest lekka i jest potwornie chuda.Głodzili ja..Ale przeciez powinna mieć już choc troszke jedzienia w brzuchu..Ale..
Nagle Severusowi zakreciło się w głowie.
Ona nie jadła nic w Hogwarcie.
O nie.Jutro zje porzadne sniadanie i on już tego dopilnuje-pomyslał.Musiał tez pilnie z nia porozmawiac..Ponieważ..On tez nie mogł jesc.
A na pewno nie teraz..
Wszedł do swoich kwater i połozył dziewczyne na kanapie.
Usiadł na fotelu obok niej pilnujac czy nie ma złych snów..Jeśli w ogóle jakies ma..Była w koncu nieprzytomna..
Zastanawiał się nad rozmowa jaka odbyli z Albusem gdy ona..upadła..bardzo zabolała go wizja Vidy, widział jak ona cierpi.On tez cierpiał choc jej tego nie pokazał.Nigdy..Ale jeszcze bardziej zabolały go słowa Albusa...

-Severusie..Jest gorzej niż myslałem.Owszem dziewczyna nie jest zła i będzie ..będzie kluczem do pokonania Voldemorta..Ale..Myslałem ze ona miała taki zwiazek z nim ze była tak torturowana ze straciła pamiec..Owszem tak było, ale chodzi o cos..Głebszego..Severusie..Ona jest spokrewniona z Voldemortem.Te jej..wspomnienia..Zaczniejsz z nia jutro oklumencje?

-Nie...-wychrypał Sev, trzymajac się by nie upasc jak Vida.

-Musisz ja nauczyc, ona musi sobie przyp-zacza Albus.

-Ona nie może być z nim...Spokrewniona!-jekna Snape.

-Ach, o to ci chodzi-odparł i posmutniał-nie powiedziałem ze ona jest akurat z nim bezposrednio spokrewniona-szczerze
mowiac w to bym watpił..ale..Mysle ze ona może być córka jakiegos Smierciozercy..To jest przypuszczenie ale bardzo
prawdopodobne.
Severus jekną z rozpaczy.

-Zabije –sykna..Jego głos był jak lód.

-NIE SEVERUSIE! NIE WIŃ VIDY NIE WIDZISZ ILE PRZESZŁA?!-rykna dyrektor.

-O nie Albusie..Vidy nie winie..Nigdy-powiedział Sev bardzo łagodnie i smutno-Ale tych bydlaków..Tych sukinsynów..Tego
jej tatusia lub mamusie albo oboje..Zabije ich za to co ja spotkało-jego głos znów był morderczy.

-Popieram cie, Severusie.-tym razem Dumbledore się usmiechną.


Sev patrzył raz po raz na ogien w kominku lub na twarz Vidy.Jej włosy tak cudownie migotały ..Rudo-Złoto-Brazowe-
Piekne-szeptał.. Znów tak bardzo chciał ja pocałowac.Ale nie.Już tego nie zrobi.Nie skrzywdzi jej.Ani on ani nikt inny.
Ta rozmowa wciąż powracała do niego..Opowies Vidy o jej wspomnieniu przerywana szlochem..Severus przypomniał sobie jej zapłakana twarz, jej łzy, jej oczy..Oczy pełne bólu.Zwłaszcza gdy patrzała na niego.Zerwał się z fotela.

-Vida...Nawet jeśli jestes synem któregos z nich..Zawsze będę wierzył w ciebie-jego własne słowa go zaskoczyły.Zły warkną sam na siebie.Nie powinien darzyc nikogo uczuciem od momentu...STOP!Nie powinien przywoływac do siebie TYCH wspomnien.Nie może sobie na to pozwolić.

Zrezygnowany poszedł spać.

Vida obudziła się na nieznanej kanapie..O nie!Złapali ją!Cichy szloch wydał się jej z piersi..Ten zimny głos..Nero..
Musi się wydostać.Wstała z kanapy.Była bardzo słaba.Upadła z wielim hukiem.Nie miała siły się podnieśc.Łzy popłyneły jej z oczu.Nie chciała już cierpiec.Nie wiedziała za co, nie pamietała..Nie pamietała nawet z kim..

W imie czego?

Spojrzała na zegar.

Była 5 rano.

Zaraz tu będą.

Usłyszała kroki..

Ktos schodził ze schodów.

Tylko nie to!

Te złe wspomnienia znów wróca..tak bardzo tego nie chciała..Tak się bała..Pamietała tylko ból.Na samo wspomnienie tego uczucia chciała umrzec.Wolała smierc od tego niewyobrazalnego cierpienia..Od słów które tak raniły..

CRUCIO!-te słowa odbiły się w jej umysle.Znów poczuła ten straszliwy ból.Zamkneła oczy i zaczeła płakac.Tak bolało..

ENERVATE!-Nie...Ja nie chce..Chce dalej spac!Nie..Tylko nie ten nóz!

IMPERIUS-Kochanie..Zabij pieska...Twojego pieska..

INCARCERUS-NIE!Tylko nie sznury!Nie mogę się ruszyc!!

MORSMORDER!-Nie tylko nie to! Ta czaszka..Błagam..

PETRIFICUS TOTALUS!-Mamo!Nie!UCIEKAJ!!

Lubisz noże?-„tego nauczyłem się od SNAPE’A!!”-Oh znów ten niski głos!!!!!!!!!!

SILENCIO-MAMO UCIEKAJ!Czemu nie słyszysz?!

TARANTALLEGRA-Moje nogiii!!

AVADA KEDAVRA-MAMO!!!!

Poczuła reke na ramieniu.Wciąż czuła ból.

-Mamo..-wyszeptała..

-Vida!..Wstan proszę..Cała się trzesiesz.Nie płacz,Co się stało?-delikatny głos.Skad ona go zna....?

-Seve..Profesor Snape-szepnęła otwierajac oczy za zdumienia.Dzieki Bogu to były tylko wspomnienia.

Dała się podniesc i posadzic na kanapie.Otworzła oczy i zobaczyła zatroskana twarz Mistrza Eliksirów.On naprawde się martwił..Vida przestała myslec racjonalnie..Jego czarne włosy..tak pieknie opadały mu na czoło..Te czarne oczy..Przewaznie były puste.Teraz ujrzała w nich wielka troske..

Ile mógł mieć lat?Była pewna ze nie wiecej niż 30.

Zreszta..Nie obchodziło jej to.Spojrzała na niego pol przytomnie.

-Dziekuje Se..Profesorze..Drugi raz zyje dzieki panu-wymamrotała.

Usmiechna się.Teraz wydał się jej NAPRAWDE przystojny.Dlaczego on czesciej się nie usmiecha?To nie był ten pogardliwy usmieszek który przyjmował codziennie w szkole.To był usmiech.
Pomyslała ze ..cudownie było by go pocałowac..Wspaniale..Ale..nagle okrutna mysl uderzyła jej do głowy sprawiajac ze delikatny szloch znów zacza walczyc z jej gardłem.

On musi mieć dziewczyne...narzeczona...Zone..Dzieci?

Och, nie...Nie...Łza spłyneła jej po twarzy.

-Vida..Musimy porozmawiać.-Sev usiadł obok niej.Tak blisko.Połozył jej reke na ramieniu.Poczuła ze słabnie,

-O...o..ok..

-Miałas wizje?

-Och..-Vida posmutniała..wiec interesuje go jej wizja..Zreszta..jak by inaczej..-Ja obudziłam się.Przestarszyłam się nie wiedziałam gdzie jestem...myslałam ze..ze mnie złapali..

-Kto..?

-Profesorze..Ci..którzy mnie krzywdzli..

-Pamietasz...?

-Pamietam tylko ból.I to ze chciałam umrzec.

-Przepraszam.

-Nie szkodzi.Wiec..Ja miałam przebłyski..Nie wiem co to było..,Jak by..Nazwy niektórych zaklec..I..I..moje uczucia co do nich..

-OH!-wyrwało się Severusowi.To był dobry znak.Bardzo dobry.Dziewczyna była coraz blizej swoich wspomnien.

-Ja..

-Opowiedz..Proszę..

-Wiec..Cruciasitus..jakos tak..Nie jestem pewna..

-Crucio?-Zapytał Sev delikatnie.

Vida skuliła się.Teraz gdy usłyszała to słowo z ust innego czarodzieja..Nawet z JEGO ust..Zabolało ponownie.

-Tak...Ja..pamietam ból..Wciąż wraca..

-Tak..Crucio ma niekiedy TRAGICZNE skutki.Ciesze się ze pozostałas przy zdrowych zmysłach.Nie kazdemu się to udaje.

-Cie..cieszy się pan?-Vida słabo się usmiechneła..

-Ja?Och..TAK!Jasne ze tak..-powiedział profesor.Głos miał opanowany;jednak ona dostrzegła cos nowego w jego oczach.Zmieszanie?

-Było jeszcze Imperius.To kojarzy mi się tylko z upokorzeniem..Pamietam tez smiech..

-Cos jeszcze?

-Oh. Zaklecie nozy..Nie pamietam jak brzmiało..Ale ten ból..OH NIE! On..Tenn głos..Mowił...Ze...ze zna..je od Pana..

Severus poczuł lodoba bryłe w zoladku.
Tak, uzywał tego zaklecia do torturowania ludzi.Nie tylko tego.Poczuł odraze do siebie.I co miał powiedziec dziewczynie?Poczuł ogromnna nienawisc Lucjusza, do swoich „kolegów”..Byłych, zreszta..Jak smieli..JEJ to zrobic..Banda skuriwieli!Jak smieli..I jak ona ma udawac teraz lojalnego smierciozerce przy tych bydlakach których najchetniej by zabił?Spojrzał na nią.Znów płakała..Tak bardzo chciał ja przytulic..Wiedział jednak ze tym razem już NIGDY tego nie zrobi.Teraz ona ma go za smiecia.

-Nie wierze mu.Pan jest za dobry.Nie wierze-usłyszał jak Vida szepcze patrzac mu w oczy.Nie było w nich bólu.To była ufnosc..

-Vida!

-Niech się Pan nie obwinia.Pan jest za dobry.

Snape’a zatkało.Torturował..Kobiety.Dziewczyny w jej wieku..Trzech aurorów...

Dzieci..

Znów poczuł odraze do siebie..To potworne poczucie winy..

Podja decyzje.Opowie jej.Będzie , oprócz Albusa pierwsza..Znienawidzi go..Ale..Będzie wiedziała..Co skrywał pod maska zła i cynizmu.Nie mógł jednak ..Zdobyc się na te rozmowe dzis..I nie był pewien czy zdobedzie się kiedykolwiek.

-Vida..Mów dalej..O tych...Zakleciach-starał się żeby jego głos brzmiał normalnie i chłodno.

-Było jeszcze..Silencio..ja mysle...Ze ja..chciałam kogos ostrzec..byłam chyba wtedy bardzo mała...To było jeszcze przed domem dziecka..-jej głos zdławił szloch.
Snape spodziewał się najgorszego.
Nie był już taki pewnien czy dobrze zrobił obiecujac Albusowi lekcje oklumencji dla niej..Jeśli ona zobaczy fragmenty swoich wspomniej..Przypomni sobie wszytsko.Tak by cierpiała.. Z powodu oklumencji.Z jego powodu..Wtedy nawet bez prawdy o nim znienawidziła by go..Takl chciał tego uniknąć..Tak chciał przełamac makse..tak jak kiedys przed swoja...stop!musi dalej zajac się jej wspomnieniami.Obiecal.

-Avada Kedavra.-powiedziała nagle dziewczyna.

Sev poczuł mdłosci..Jeszcze chwila i zwymiotuje.

Nie..Tylko nie to..

-To kojarzy mi się z mama i z wieloma osobami,które znalam z w zyciu.

Poczuł ze jeszcze chwila, a osunie się na podłoge.

-Stało się coś-wyjakała Vida, widzac jego chwile słabosci.

Postarał się przybrac swoja grozna mine, jednak przyszło mu to z pewnym trudem.
Jednak otrzezwiło go wspomnienie..Sprzed pieciu minut...”Avada Kedavra”..”Kojarzy mi się..z mama”,dziewczyna wiedziała ze nie ma matki..Ale czy wiedziała dlaczego?On już wiedział..Ci plugawi słudzy Czarnego Lorda.A moze i on?Znów poczuł obrzydzenie dla siebie..

Ile dzieci on pozbawił rodziców?

Ilu rodziców pozbawił dzieci?

Powstrzymał się cała siła żeby nie zwymiotować..Te cholerne bydlaki..Może i on tez jest bydlakiem..Ale wie co zrobił..wie kim jest..A oni..Był teraz szpiegiem Albusa ..Albusa Dumbledora...Nie mogł ujawnic uczuc przezd Voldemortem..Ale jak on wytrzyma..patrzac na ich twarze..Słychac i pamietajac słowa Vidy.....Myslac o jej matce...
Z rozmyslan wyrwał go delikatny szloch..Vida znów płakała.Zrobiło mu się potwornie przykro.Jest tylko plugawym zdrajca byłym Smierciozerca, który nie potrafi nawet pocieszyc dziewczyny która lubi...tak był pewnien ze ja lubi.Jest taka miła..I ładna..Tak bardzo przypominała mu osobe która on...STOP STOP STOP!Nie może teraz pograzac się w rozpaczy, w wspomnieniach, nie teraz kiedy siedzi obok szlochajacej dziewczyny na ktorej mu zalezy..

Sens jego ostatniej mysli spadł na niego niczym głaz..

Zalezy?Nie dopuszczał do siebie tej mysli.Nie chciał jej..Ale..wiedział ze to była prawda.

Westchną..Podszedł do kanapy i usiadł obok szlochajacej i tzrsacej się Vidy.

Blisko.

Bardzo blisko.

Za blisko.

-To on zabił mame prawda?

Nie chciała zadac tego pytania.Tak bardzo się uciszyła gdy usiadł obok niej..Był teraz tak..blisko..Czuła ciepło jego ciała..Tak bardzo pragneła czulosci..Nie..Pragneła jego.
Spojrzała na niego.Patrzał na nia zdumiony.

-Mówiac on..Miałam na mysli ten zimny głos z wizji...panie profesorze..-powiedziała niepewnie..

-Ja..Tak..Domyslam się..-mrukną starajac się by jego glos wciąż był chlodny.

-Nienawidze g....g..go!-zaszlochała i niewiele myslac nad tym co robi wtuliła się w ramie Severusa.Po paru sekundach gdy oprzytomniała chciała się cofnac zawstydzona.On jednak przytrzymał ja i przysuna blizej.Oparł się o kanape a ona na nim.Praktycznie lezała na nim ale wszytsko było jej jedno.Uczucia które nosiła w sercu wybuchły.Żal z powodu braku pamieci..Smierci matki..radosci ze..ze ona ja teraz trzyma..Tak delikatnie..Zaczeła wyc w jego pizame.

-powinnas to wziąść-mruknął.

Nie bardzo obchodziło ją czy pije trucizne czy cos na uspokojenie.

Wypiła substancje z małego flakonika po czym poczuła jak ogarnia ja błogie uczucie i zapanowuje ciemność.
***

magic-is-everywhere 25/11/2006 20:48:42 [Powrót] Komentuj

|| Rachel ||
U mnie new notka. W końcu =) A tak nawiasem - to kiedy bedzie u ciebie ?
|| brak www || data: 11/03/2007 20:38:37
aacg248.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.4.58.248

|| Biara ||
Nowa notka na zielonookiej, zapraszam =)
|| brak www || data: 6/02/2007 23:10:19
eip218.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.21.131.218

|| Elia ||
Kiedy w końcu nowa notka będzie ?
|| brak www || data: 1/02/2007 14:04:54
egu178.internetdsl.tpnet.pl || IP: 83.15.24.178

|| Biara ||
U mnie nowa notka, zapraszam =)
|| brak www || data: 24/01/2007 20:22:18
eim139.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.21.128.139

|| Biara ||
U mnie new notka, zapraszam =)
|| brak www || data: 1/01/2007 11:53:06
eim148.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.21.128.148

|| Oxygene_Lady ||
Halo?? Co tu sie dzieje??
Mimo ze, na początku troszkę cię zjechałam to polubiłam twojego bloga. I czekam sprawdzam codziennie i co widzę?? Nic...
Co tu się stało??
|| brak www || data: 30/12/2006 23:05:38
ckx15.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.31.99.15

|| Rachel ||
U mniue new nocia :P Ale niestety nie taka długa jak twoja. Też bym chciała tak pisac. Pozdrawiam.
|| brak www || data: 27/12/2006 12:49:59
abpq150.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.8.58.150

|| Elizabeth Riddle ||
Z przykrością powiadamiam , że zawieszam bloga ... to koniec ... wybitny koniec... Jeżeli mogłabyś powiadamiaj mnie o notkach na blogu www.elia.blog4u.pl
|| brak www || data: 22/12/2006 16:30:48
egu178.internetdsl.tpnet.pl || IP: 83.15.24.178

|| Biara ||
U mnie new, zapraszam =) Ciao ^^
|| brak www || data: 13/12/2006 20:03:06
eio123.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.21.130.123

|| miśka ||
hejka, u mnie pojawiła się ostatnia ( na szczęście) notka, zapraszam i pozdrawiam :*
|| brak www || data: 6/12/2006 17:17:14
ft.el1.ftnet.pl || IP: 80.48.79.10


Podstrona: *1* / 2